środa, 18 kwietnia 2012

całkiem nie biżutkowo:)

A tak sobie przypomniałam, że cały tydzień temu, gdy była piękna, słoneczna, ciepła pogoda wybraliśmy się z mym lubym do lasu niedaleko mojego domu. Ja - przyrodnik - w swoim żywiole cieszyłam się najdrobniejszym kwiatuszkiem i listkiem na drzewach i pod nimi:) Mój luby już mniej;)


Obowiązkowe zdjęcie na wyciągniecie łapki też się znalazło:)






Chwilę później luby uchwycił mój piękny naturalny kolor (oprócz końcówek:P) Już są takie długie!:)



Następnym obiektem moich westchnień była drobna roślinka puszczająca piękne zielone pędy:)






A chwilę później uwieczniłam widoki lekko z innej beczki ;)

 
Nie mogło zabraknąć też kwiatów, nad którymi się trochę dłużej zatrzymałam:)








A tu kolejne dwa kwiatuszki wyrosły;) (czas się odchudzić i opalić.... :/)
 


Był i motylek:)


A także bączek:)





A naszą podróż zakończyliśmy w pobliskim kamieniołomie (od dawna już będącym tylko i wyłącznie atrakcją turystyczną). I oczywiście zdobyłam świat!:)





Muszę zrobić kolejną wyprawę do lasu żeby zobaczyć jak mi się roślinki zazieleniły po tych deszczowych dniach:) Tak Jakubie, ruszamy znów w las:) Szukaj wolnego dnia! :)

Miłej nocy:)




2 komentarze:

  1. Gdyby one były jeszcze zdrowe..:D:))
    ale piękny motylek:) też lubię lasy!:p

    OdpowiedzUsuń